środa, 27 października 2010

Jesień dosłownie i w przenośni

DJ przechodzi ciężki okres-starość jęła atakować z właściwą sobie brutalnością i konsekwencją.

Niestety, częściej bywamy u weta, niestety, bo dziadek jest histeryk i stresuje się tam niezmiernie, ale jak trzeba, to trzeba..
Wyniki ma dobre-jak na trzynastolatka, dziś robilismy usg, również ok, ale trudniej już wstać z fotelika, coraz ciężej schodzi się po schodach, o dłuższych spacerach można zapomnieć a i zawieszek jest coraz więcej, oczka są coraz bardziej przymglone a dźwięk otwieranej lodówki dociera do uszu już dużo później.

Za to na spacerach mamy dużo nowych znajomych, którzy nagle zaczęli dziadka traktować jak dobrego wujka a nie rozhuliganionego potwora.

I tak sobie zyjemy i czekamy co przyniesie nowy dzień 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz