piątek, 4 września 2009

Spike za TM [*]



Uśpiłem dziś psa. Nie swojego, Didżej żyje i ma się dobrze i niech tak zostanie. Uśpiłem Spajka, 10-11 miesięczną sierotę znalezioną przez straż miejską i przywiezioną do schronu. Błąkał się po Wrocławiu, tak jakby każdy bulterier był tak codziennym zjawiskiem na ulicach wielkiego miasta jak masa tuptających tu i ówdzie watah kundli.
W każdym razie znalazł się w schronie i jakiś czas później dowiedzieliśmy się o jego istnieniu od Justyny, której cholernie przypadł do gustu biały, głuchy pies. To właśnie głuchota mogła być, a przynajmniej chcę w to wierzyć, głównym powodem jego nieprzystosowania, wiem, jest dużo głuchych psów żyjących z ludźmi i wszyscy dają radę. Ten nie dał.

Nie dał też rady dogadać się z ludźmi u których był w domu tymczasowym, nie mogliśmy wydać go nie wiedząc jak się będzie zachowywał w domu i mieliśmy rację..
Nie mi osądzać czy źle trafił czy "tak po prostu miało być", na pewno pojawiły się błędy i jestem tego świadom, tak samo jak w przypadku każdego innego psa adopcyjnego: Frytki, Ponga, Mosada i wielu, wielu innych, które żyją i mają się dobrze i złoci ludzie, którzy się nimi zajęli dali im tyle ciepła tak potrzebnego w ich popapranym życiu. Spajk tyle szczęścia nie miał.
Musiał odejść i jest mi z tym ciężko. Pierwszy raz w życiu byłem przy usypianiu psa, a ten mały, energiczny, skaczący, machający wiecznie ogonem skubaniec naprawdę przypadł mi do gustu.
Nie chciał odchodzić, wiedział co się święci i całą swoją psią naturą protestował ile się dało. Trafił na silniejszego od siebie.
Odszedł szybko, cicho popiskując i było po wszystkim.. Tak po prostu.

Ciężko..

Będę Go odwiedzał, nie zostawiliśmy go "do utylizacji", to mu się należało, normalnie, z honorami, w końcu to bulterier..
Leży sobie w towarzystwie kota, którego pewnie już gdzieś gania w innym wymiarze, pod wielkim, rozłożystym dębem jakie można spotkać chyba tylko w Stumilowym Lesie, przy szemrzącym cicho strumyku, który pomoże mu dziś zasnąć.

Trzymaj się Bratku, niezły był z Ciebie herbatnik, spotkamy się po drugiej stronie czy gdzieś tam, gdzie na pewno usłyszysz jak będę Cię wołał, a jak znowu zrobisz mi dziurę w kurtce to dostaniesz bęcka i pójdziemy sobie dalej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz